Tworzymy zagłębie biogospodarki

Tworzymy zagłębie biogospodarki

Artur Bartkowiak jest dyrektorem Centrum Bioimmobilizacji i Innowacji Materiałów Opakowaniowych ZUT. To jedna z niewielu instytucji naukowych w Polsce, które tak skutecznie przekładają wiedzę na współpracę z firmami z Polski i zagranicy.

W nowoczesnych laboratoriach CBIMO przy ul. Janickiego w Szczecinie widać wiele młodych twarzy. Wśród 34 pracowników Centrum, oprócz naukowców o ugruntowanej pozycji, są doktoranci oraz świeżo upieczeni absolwenci wydziałów Nauk o Żywności i Rybactwa, Chemii, Inżynierii Mechanicznej i Mechatroniki oraz Biotechnologii ZUT. O poziomie naukowym placówki świadczy fakt, że jej młodzi pracownicy już trzy razy z rzędu otrzymywali Nagrody Prezydenta Miasta Szczecina za najlepszą pracę doktorską. Trudno się jednak temu dziwić biorąc pod uwagę, że ich praca jest ściśle związana z konkretnymi projektami realizowanymi we współpracy lub na zlecenie dużych firm z branży opakowań, chemicznej i spożywczej. Jakich dokładnie? To tajemnica zastrzeżona w umowach.

Trwałość, zdrowie i bezpieczeństwo

Pracownicy CBIMO działają w różnych obszarach biogospodarki. Po pierwsze - opracowują nowe opakowania warzyw, owoców i kwiatów, które zapewnią im większą trwałość. Kolejnym ważnym zagadnieniem, którym się zajmują jest bezpieczeństwo opakowań stosowanych w kontakcie z żywnością.

- Zdarza się, że niektóre ze związków zawartych w farbach, którymi zadrukowuje się opakowania, migrują do jedzenia, tworząc zagrożenie dla konsumentów. Staramy się zapobiec temu procesowi - tłumaczy prof. Artur Bartkowiak.

W centrum powstają również produkty prozdrowotne. Ich przykładem jest proszek, który zawiera tran i bakterie probiotyczne, a nie zmienia smaku jedzenia. Można go więc dodawać np. do cukierków.

Szczecińscy naukowcy pracują nad pozyskiwaniem substancji bioaktywnych, antymikrobiologicznych z produktów odpadowych. Mogą one znaleźć zastosowanie w przemyśle rolno-spożywczym. - Projekt ten realizowany jest wspólnie z naukowcami belgijskimi. Pozyskujemy substancje min. z obierek, poszukując antyoksydantów - tłumaczy prof. Bartkowiak.
Na naukowej mapie Polski CBIMO jest zjawiskiem niezwykłym, ponieważ niewiele jest jednostek, które tak prężnie i skutecznie przekładają wiedzę na współpracę z gospodarką.

- Wszystkie realizowane przez nas projekty są na bieżąco konsultowane z partnerami gospodarczymi. Większość ośrodków badawczych w Polsce tworzy rozwiązania, które mogą zostać wykorzystane w przyszłości, w bliżej nieokreślonym przypadku. CBIMO działa na konkretnych przykładach, przez co ciężar prac jest przeniesiony na obszar praktyczny. – podkreśla prof. Bartkowiak.

Liderzy biogospodarki

Celem, które stawia przed sobą szef Centrum, jest stworzenie w Szczecinie zagłębia biogospodarczego, będącego liderem na skalę krajową. Prof. Bartkowiak planuje stworzenie platformy naukowej, która stałaby się miejscem spotkań przedstawicieli uczelni wyższych i instytutów badawczych. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest zintegrowanie 14 jednostek naukowo-badawczych z województw zachodniopomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. Stworzony przez nie zespół specjalistów będzie przygotowany do rozwiązywania złożonych problemów z dziedziny biogospodarki.

Takie podejście jest też zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej.
- Bez wspólnej platformy będzie nam trudno konkurować z silnymi ośrodkami w Europie - podkreśla dyrektor CBIMO.

Szczecin: szansa dla ambitnych

Artur Bartkowiak, z wykształcenia chemik-polimerowiec, absolwent Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej Politechniki Szczecińskiej (Obecnie Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny), lubi nowe wyzwania. Już w czasie studiów wyjeżdżał do pracy do Danii, a jako doktorant założył własną firmę. Na studiach doktoranckich wyjechał na pół roku do USA, skąd przeniósł się na Politechnikę w Lozannie, gdzie zajmował się biopolimerami używanymi w sektorze medycznym. W 2000 roku postanowił jednak wrócić do Szczecina.

- Szanse rozwojowe w kraju były moim zdaniem lepsze niż za granicą - wspomina.

Cztery lata temu, w wieku 41 lat, został jednym z najmłodszych profesorów w historii ZUT. Dzisiaj, z perspektywy swoich doświadczeń podkreśla, że w planowaniu przyszłości zawodowej należy uwzględniać te miejsca, gdzie rozwój może być najbardziej dynamiczny: - Takim miejscem jest teraz bez wątpienia Szczecin. Mamy tutaj może więcej problemów niż gdzie indziej, ale pociąga to za sobą dodatkowa pracę. Ona z kolei oznacza więcej środków dla placówek takich jak nasza. Ludzie ambitni mają szanse się tutaj sprawdzić.